Twardniejąca i pękająca skóra na piętach to problem, który ciągnął się za mną od ponad dwudziestu lat.

I chociaż nie ulegam już społeczno-kulturowym naciskom na to jak kobieta powinna wyglądać, co wypada, a co nie wypada, to sprawa pękających stóp po prostu przeszkadzała mi w codziennym funkcjonowaniu.

Żadna pedicurzystka nie potrafiła doczyścić mi tej grubej warstwy, zostawiały ją twierdząc, że “lepiej nie będzie”, wszystkie dawały znać, że mam wyjątkowo zaniedbane stopy. 

A ja codziennie nacierałam, wcierałam, dbałam…

Ostatnimi czasy miałam wrażenie, że nikt nie ma aż takich problemów jak ja- skóra była bardzo sucha, głębokie, bolesne pęknięcia robiły się jak tylko nie posmarowałam stóp kilka dni z rzędu.

Podejrzewałam, że na tą wyjątkową suchość skóry na stopach może mieć wpływ tarczyca (podobno sucha skóra na łokciach/kolanach jest jednym z objawów niedoczynności- tyle, że moja skóra na kolanach i łokciach jest w porządku), albo pasożyty (słyszałam gdzieś taką wersję, ale odrobaczam się regularnie i nie widzę związku).

Aż w końcu, prowadzona intuicją, studiując krok po kroku działanie kwasów i innych środków używanych w kosmetyce znalazłam sposób na moją twardą i pękającą skórę stóp. Oczywiście uzupełnieniem kuracji są olejki eteryczne, jednak przyznaję, że to kwasy robią  tutaj największą robotę.

W niniejszym poście przekazuję Ci mój “domowy” sposób. Jest stosunkowo tani, zrobienie preparatu zajmuje mi 10 minut, a starcza on na bardzo długo (dodatkowo niektóre kwasy są też konserwantami, więc preparat sam się konserwuje).

Chciałabym jednak, żebyś wzięła pod uwagę, że nie jestem kosmetolożką, moją pasją nie jest też robienie kosmetyków dla każdego- w kosmetyce interesują mnie tylko rozwiązania, które pomagają konkretnie mojemu ciału.

Opisana mieszanka zadziałał na mnie i efekt ten ma już długofalowe i sprawdzone na moich stopach działanie. Lubię sama robić kosmetyki, testować, szukać rozwiązań, które działają na moją skórę, ale nie mogę zapewnić cię, że ten sposób zadziała również u ciebie.

Być może ciebie za bardzo to podrażni, może zadziała inaczej. Nie wiem. 

Jestem jednak bardzo ciekawa twoich efektów, więc jeśli tylko takie zauważysz daj mi proszę znać, bo będzie to znaczyło, że ten sposób jest powtarzalny. 

POCZĄTKI

Zacznijmy od tego, że ja naprawdę próbowałam wszystkiego. Oto kilka z moich starych sposobów:

  • codzienne wcieranie kremów z dużą zawartością mocznika- pomagało może na chwile/dwie, ale wystarczyło 2-3 dni bez wcierania i skóra znowu twardniała/pękała
  • tarka- trochę pomagała, ale nigdy do końca, słyszałam też, że tarka przyśpiesza rogowacenie naskórka
  • żyletka- piękne zdzieranie zgrubiałej warstwy skóry, ale prawie zawsze kończyło się to skaleczeniami. Nie udało mi się też nigdy zrobić równego w całości efektu. No i wiadomo- twardnienie szybko wracało
  • olej rycynowy- jest jednym ze sposobów, który był całkiem skuteczny, ale dosyć śmierdzący. Dodatkowo olej ten jest bardzo gęsty i tłusty, więc plamy na prześcieradle gwarantowane. Teraz jednak wracam do tego oleju. Zupełnie w nowej odsłonie. Więcej informacji w dalszej części artykułu
  • maski na zrogowaciałe stopy z Rossmanna- po niektórych skóra rzeczywiście ładnie się złuszczała, ale i tak po kilku dniach efekt był  jak przed użyciem. Inne w ogóle nie działały. W dodatku maski te są stosunkowo drogie+ sporo plastiku po tym zostaje (jednorazowe skarpety), a wkładanie stopy do zimnego płynu w skarpecie nie wspominam jako czegoś przyjemnego.

 

Sprawdziłam jednak jaka substancja aktywna zawarta w tych maskach może tak działać na stwardniałą skórę stóp.

 

Oczywiście zawsze skład był obszerny, naszpikowany dziwnymi składnikami, ale powtarzające się składniki aktywne w wielu maskach to:

kwas mlekowy

kwas glikolowy

kwas salicylowy

a także mocznik

Z tą listą udałam się do sklepu ecospa.pl bo tam zaopatruję się czasem w półprodukty kosmetyczne (kiedyś testowałam też ich olejki eteryczne zaskoczona ich niskimi cenami, ale nie jest to jakość jakiej szukam).

Składniki te możecie kupić również w sklepie zrobsobiekrem.pl. Porównywałam ceny tych składników w obu sklepach i wychodzi praktycznie to samo (wybieram ecospa, bo mają bardzo dokładne opisy i za to jestem im wdzięczna).

Z listy powyżej znalazłam i kupiłam (najmniejsze dostępne ilości na testy) te produkty:

Do tego warto dobrać wodę destylowaną   Woda destylowana do kosmetyków

oraz PROPANEDIOL Propanediol – Glikol Roślinny ponieważ kwas salicylowy jako jedyny nie rozpuszcza się w wodzie tylko w tłuszczach (i propanediolu właśnie), ale inne kwasy też dobrze rozpuszczają się w tym preparacie.

Jest tam jeszcze jeden produkt, którego nie użyłam, ale wypróbuję następnym razem. Jest to mieszanka kwasów AHA Wieloowocowe Kwasy AHA – do peelingu kwasami czyli  miks odpowiednio dobranych składników takich jak właśnie KWAS MLEKOWY i KWAS GLIKOLOWY (którego nie było solo), a także innych. W zaleceniach na stronie widnieje informacja, że nadaje się on do zrogowaciałej skóry stóp.

KWASY

Zanim podam przepis napiszę Ci tylko pokrótce co to są właściwie te kwasy. 

Kwasy powstają w laboratorium, ale większość z nich jest pochodzenia roślinnego.

kwas mlekowy jest otrzymywany podczas naturalnego procesu fermentacji cukrów z udziałem bakterii mlekowych z rodzaju Lactobacillus

kwas glikolowy– otrzymywany jest głównie z trzciny cukrowej, ale także  winogron i jabłek

kwas salicylowy otrzymywany jest z kory wierzby białej

będę pisała również o kwasie migdałowym, który jest otrzymywany z gorzkich migdałów.

JAK DZIAŁAJĄ KWASY?

Tu nie będę się rozpisywała, ponieważ działanie każdego kwasu świetnie opisane jest na stronie ecospa. O kwasach można też poczytać tutaj: Kwasy AHA i BHA w kosmetyce – złuszczanie martwego naskórka.

W tym artykule wspomnę tylko, że każdy kwas ma trochę inne działanie. Składa się z różnych cząsteczek, więc jedne przenikają szybciej w głąb skóry, inne działają bardziej na naskórek. 

Warto też sprawdzić na ecospa.pl przeciwwskazania do używania poszczególnych kwasów (np. ciąża i karmienie piersią).

Na użytek tego artykułu zebrałam jednak  informacje dotyczące zrogowaciałego naskórka, które znalazłam na świetnie przygotowanych opisach w ecospa:

kwas salicylowy– “Dodaj kwas salicylowy do kosmetyków do pielęgnacji stóp.” “Złuszcza martwe komórki naskórka, (…) działa antyseptycznie, (…). Reguluje wydzielanie sebum, łagodzi stan zapalny i przyspiesza gojenie się skóry. Kwas salicylowy jest popularnym peelingiem chemicznym.(…) . Zmniejsza rogowacenie się skóry (do usuwania odcisków).”

kwas mlekowy– “Dodaj do kremu zmiękczającego skórę stóp.” „Poprawia nawilżenie skóry. Kwas mlekowy normalizuje procesy złuszczania naskórka.” „Kwas mlekowy wspomaga działanie konserwantów i jest używany jako regulator pH w kosmetykach.”

mocznik- W zależności od stężenia mocznik działa keratoplastycznie, nawilżająco i ujędrniająco (stężenie 1-10%) lub keratolitycznie (złuszczająco), przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie (przy stężeniu powyżej 10%).” “Mocznik rozmiękcza i uelastycznia skórę. Jest substancją bardzo uniwersalną. Znajdzie zastosowanie w pielęgnacji każdego rodzaju skóry.”  Stosuje się go w kremach do stóp i do rąk (zazwyczaj w stężeniu powyżej 10%).”

kwas migdałowy– wprawdzie nie znalazłam tego składnika w gotowych maskach do stóp, ale w kremach już tak. Opis w ecospa.pl: “ Użyj kwas migdałowy w kosmetykach zmiękczających skórę stóp.”

 

 

JAK PRZYGOTOWAŁAM MIESZANKĘ NA TWARDE I PĘKAJĄCE PIĘTY?

No dobrze, mamy już wszystkie podstawowe informacje. Na ich podstawie możesz już samodzielnie przygotować swoją mieszankę do stóp.

Na stronie ecospa.pl są podane dopuszczalne stężenia- z doświadczenia w aromaterapii wiem jednak, że dopuszczalne stężenia to jedno, a to co sobie możesz robić w domu to drugie.

Producent kosmetyków nie może ryzykować podrażnień, musi się dostosować do narzuconych odgórnie stężeń (zarówno jeśli chodzi o olejki eteryczne jak i kwasy). Ty w domu działasz na własną odpowiedzialność- a to oznacza, że  możesz eksperymentować.

Działamy też tutaj z twardą skorupą na stopach, a nie delikatną skórą twarzy.

Niemniej warto najpierw sprawdzić jak dana mieszanka zadziała na ciebie w mniejszym stężeniu.  Na przykład zacznij od połowy dawki i obserwuj reakcje.

Faktem jest jednak, że mieszanka do stóp którą stworzyłam wcale nie ma w sobie mocnych stężeń. Możesz potraktować więc ją jako punkt wyjściowy, a następnym razem jeśli okaże się za słaba dodać czegoś więcej. 

To jest przewaga domowych kosmetyków nad kosmetykami sklepowymi- sama dobierasz skład, możesz zwiększyć/zmniejszyć dawkę danego składnika.

 

PRZEPIS

Została nam już tylko ta matematyka  przeliczenia stężeń.

Z tym miałam najwięcej problemu, żeby to wszystko dla was odtworzyć.

Do tej pory robiłam to tylko dla siebie i nie sądziłam, że temat ten wypłynie na szersze wody (bo napisałam ten artykuł kiedy okazało się, że dużo więcej osób zmaga się z twardniejącą skórą stóp).

Moją ambicją nie jest podawanie wam gotowych receptur, jednak zależy mi na tym, żeby pokazać wam, że tworzenie domowych kosmetyków może być szybkie i skuteczniejsze niż to co oferują nam drogerie.

I teraz rollercoster. Przyznaję, że do tej pory robiłam wszystko na oko. Oczywiście miałam jakiś plan, wiedziałam jakie mniej więcej stężenia chcę osiągnąć, ale nie stałam nad tą mieszanką z wagą i miareczką. Robiąc te mieszanki nie sądziłam też, że będę wkrótce puszczała ten przepis w świat.

Na pewno w przyszłości powstaną aktualizacje z bardziej powtarzalnym przepisem.

Tymczasem do tej pory robiłam to tak:

  1. Użyłam około 30 ml propanediolu, do niego dodałam dosłownie szczyptę (około ⅛ łyżeczki) kwasu salicylowego. Rozpuściłam kwas przez mieszanie (podgrzanie w łaźni wodnej przyspieszy proces rozpuszczania kwasu). 
  2. Do tej mieszanki dodałam 5 g (całe opakowanie) kwasu migdałowego
  3. Mieszałam do rozpuszczenia.
  4. Do tego dodałam całość (czyli 30 ml) buteleczki z kwasem mlekowym.
  5. Mamy więc teraz trochę ponad 60 ml mieszaniny. Wszystko rozpuściłam w około 60 ml wody destylowanej
  6. Tu się za pierwszym razem zawiesiłam, bo miałam tylko 30g mocznika i wiedziałam, że jak dodam do całości mieszanki (około 120 ml ) to wyjdzie mi stężenie mniej niż 30%, a zależało mi na wysokim stężeniu 
  7. Odlałam więc trochę tej mieszanki, rozpuściłam w niej mocznik. To co mi zostało rozlałam do dwóch słoiczków. 
  8. Do jednego dodałam większość rozpuszczonego mocznika, do drugiego tylko trochę.
  9. Przelałam mieszankę do buteleczek z pipetami.

Do stóp używam mieszanki z mocznikiem, a drugiej delikatniejszej używam na nogi- przed depilacją (o tym w kolejnym artykule).

 Trochę zakręcony ten przepis, ale próbowałam wyjaśnić Ci to tak, żebyś nie musiała używać wagi, pipetki, miarki i odliczać co do miligrama, bo to najbardziej zniechęcające czynniki w kosmetykach DIY.

 Ostatecznie jak policzyłam stężenia w całości mieszanki to nie są wcale takie duże. 

KWAS MLEKOWY około 10 %

KWAS MIGDAŁOWY około 3 %

MOCZNIK około 30% w jednej z buteleczek 😉

 KWAS SALICYLOWY- niecałe 2% (kwas salicylowy to również konserwant).

 

Ten zawiły przepis podaje Ci jako punkt wyjściowy do Twoich eksperymentów. Jako inspirację. Od tego czasu krok po kroku testuje sobie te kwasy- również solo- sprawdzam co jak działa na moje pięty. 

 

JAK UŻYWAĆ TEJ MIESZANKI?

Tu miałam zagadkę. Zrobiłam produkt i co dalej? Czy używać jak maski raz na jakiś czas? Czy skóra po nim będzie łuszczyła się płatami? Czy raczej używać jak krem? Codziennie?

Na pewno wiedziałam, że chcę kupić sobie silikonowe skarpetki wielokrotnego użytku.

Kupiłam sobie takie żelowe skarpetki w Rossmannie skarpetki spa soft gel wielokrotnego użytku.

Po dłuższym już czasie użytkowania potwierdzam, że się sprawdzają i są trwałe. Możesz oczywiście użyć zwykłych skarpet/reklamówek lub co tam sobie wymyślisz 🙂 Ważne, żeby na około godzinę przytrzymać ten preparat na stopach.

Po pierwszym użyciu stopy były bardzo nawilżone, pięty miękkie, ale inaczej niż po kremach nawilżających. Poczekałam kilka dni. Nic się nie działo. Żadnych płatów, żadnego złuszczania. Używałam dalej. Skóra była po każdym użyciu bardzo miękka, ale ta sucha warstwa zewnętrzna nie znikała. Po prostu była bardziej nawilżona.

W końcu postanowiłam sprawdzić tarkę do stóp, żeby zetrzeć ten zewnętrzny naskórek. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po raz pierwszy od nastoletnich lat  “dotarłam” do mięciutkiej, delikatnej skóry pod warstwą suchej skóry, która tym razem bardzo szybko i z dużą łatwością dała się zetrzeć (pamiętaj- na mokro!).

Nie mogłam się nacieszyć miękkością moich stóp.

Wiedziałam jednak- że według obiegowej opinii tarki do stóp sprawiają, że zrogowacenie naskórka wraca z większą siłą.

Czekałam.  Ale nic takiego się nie wydarzyło. Wręcz odwrotnie.

Moje stopy nie wymagały już codziennego nawilżania.

Raz na kilka dni nakładam olej rycynowy z dodatkiem olejku z mięty pieprzowej (który bardzo przyjemnie chłodzi stopy i zmienia nieprzyjemny zapach oleju rycynowego). Dzięki żelowym skarpetom olej nie brudzi już tak pościeli (zazwyczaj nakładam olej+żelowe skarpetki+ zwykłe skarpetki na około godzinę) Myślę, że jeśli nie polubisz się z olejem rycynowym możesz użyć dowolnego kremu nawilżającego.

Jak często używać tego preparatu z kwasami? Trudno mi powiedzieć. Każde stopy są inne. Być może na początku będziesz potrzebowała kilku sesji pod rząd, a potem raz na kilka dni. Być może raz na tydzień. Ja szukam jeszcze swojego rytmu. Ostatnio kompletnie nic nie robiłam ze stopami przez dwa tygodnie- w efekcie oczywiście pojawiła się sucha skóra, ale w niczym nie przypominającą twardej, pękającej skorupy z którą zmagałam się od lat.

Więc to co najważniejsze- kwasy zupełnie zmieniły moją skórę stóp. Kiedyś wystarczyły dwa dni bez kremu, a już skóra twardniała i pękała, teraz bez problemu przez tydzień mogę z nimi nic nie robić, a przez 2 tygodnie nie robienia nie dorobiłam się nawet śladu pęknięcia.

OLEJKI ETERYCZNE

No dobra, ale ja przecież zajmuję się olejkami eterycznymi. Poświęciłam sporo czasu na napisanie tego artykułu linkując do sklepu ecospa i nie jest to bynajmniej współpraca.

Dlaczego to zrobiłam?

Zrobiłam to dlatego, że ja lubię działać prosto, minimalistycznie i tanio. Wychodzić poza konsumpcjonizm. Upraszczać gdzie się da, a swoje pieniądze inwestować w rzeczy, które realnie są tego warte (było mi to bliskie  od dawna, bo już w 2010 roku prowadziłam jednego z pierwszych wegańsko-minimalistycznych blogów, który o dziwo nadal wisi w sieci weganula)

Dlatego też chociaż mogłabym wymienić wiele olejków, które możesz dodać do oleju rycynowego lub kremu do stóp to okazuje się, że wiele kwasów ma działanie przeciwbakteryjne, dezynfekujące, przeciwgrzybiczne, więc dodawanie olejków w tym celu byłoby już dublowaniem działania.

ALE! Olejki są wspaniałe i kwasy nie zastąpią ich w wielu innych aspektach.

Zapewne słyszałaś o refleksologii, receptorach i meridianach? No właśnie, tutaj olejki wspaniale wzbogacą masaż (lub automasaż) stóp. 

Ale o tym napiszę następnym razem.

 

Potraktujmy więc ten artykuł jako wprowadzenie do refleksologii aromaterapeutycznej 🙂 

Ps. Dodam jeszcze, że fascynuje mnie działanie kwasów na całe moje ciało. Używam ich przed depilacją- dzięki temu włoski nie wrastają, po depilacji- niweluje zaczerwienienia. Stosuje je również na włosy, skórę głowy, twarz.

Kwasy podobnie jak olejki eteryczne trzeba stosować jednak świadomie i stopniowo- sprawdzać jak na nas działają i czy nie podrażniają.

W kolejnych wpisach podam moje wypróbowane przepisy, ale pamiętaj, że to co się sprawdzi u mnie- nie musi się sprawdzać u ciebie.

Obecnie wiele firm ma kosmetyki z kwasami- bo one naprawdę świetnie działają i mają przystępną cenę. Warto wczytać się trochę w kwasy i etykiety kosmetyków, bo są  firmy, które sprzedają “magiczne serum” które wspaniale działa, kosztuje 150 zł, a w składzie składnikiem aktywnym jest po prostu kwas salicylowy (pewnie cena kwasu salicylowego na buteleczkę to jakieś 0,5 zł). Warto więc czytać składy, sprawdzać co się kupuje.

Z drugiej strony oczywiście rozumiem też, że nie każdy ma ochotę i czas eksperymentować  z kosmetykami DIY.

Z polskich firm polecam linie z kwasami BIELENDY Bielenda Good Skin kosmetyki mają przystępne ceny i na mnie działały. Tutaj na stronie możesz wypełnić QUIZ i dostaniesz gotowe rozwiązanie jakie kosmetyki pasują do Twoich potrzeb 🙂

Moją ulubioną marką jest jednak kanadyjska firma THE ORDINARY- stawiają na totalną prostotę składu i jasność przekazu. Bez mydlenia oczu.Piszą prosto- tutaj działa taki i taki kwas. Kosmetyki mają bardzo przystępne ceny (np. skwalen jest najtańszy na rynku- nie ma tańszego nawet w ecospa czy zrób sobie krem). 

Dzięki nim zrozumiałam, że pielęgnacja może być bardzo prosta i skuteczna czyli kwasy+dobrej jakości oleje roślinne, a ja efekt wzmacniam jeszcze dobrej jakości olejkami eterycznymi (wiadomka).

Jednak jest to pielęgnacja w którą się trzeba wczytać. (np tutaj The Ordinary | Sklep Cosibella.pl) Wiedzieć co, po co i czego nie można łączyć. Ja tak lubię 🙂 Wybieram wiedzę i prostotę ponad mydlenie oczu pięknymi hasłami marketingowymi.